Błogosławiony Władysław Finysz

KSIĄDZ WŁADYSŁAW FINDYSZ PROBOSZCZ PARAFII
PW. ŚW. AP. PIOTRA I PAWŁA
W NOWYM ŻMIGRODZIE
W LATACH 1941 – 1964

Duchowość i praca duszpasterska

 Był człowiekiem niezłomnym, odważnym, całkowicie oddanym służbie Bogu i ludziom. Odczuwało się u niego wielkie zdyscyplinowanie życia wewnętrznego, co objawiało się na zewnątrz. Decydował stanowczo i z rozwagą, ale zawsze z sercem i racją. Był kapłanem głębokiej wiary i nadziei na lepszą przyszłość w oparciu o moc Bożą.

Był ze swoimi parafianami w trudnych latach II wojny światowej. Modlił się gorliwie o ocalenie żmigrodzkiej świątyni, ukrywał partyzantów, pomagał rodzinom żydowskim,  a każdego człowieka umacniał w nadziei.
Po wojnie podjął próbę moralnej odnowy mieszkańców swojej parafii. Organizował rekolekcje, wzywał do nawrócenia zwłaszcza tych, którzy żyli w związkach niesakramentalnych. Był za to szantażowany i prześladowany, ale wciąż gorliwie modlił się i prosił o pojednanie i odnowę chrześcijańskich obyczajów.

Troskliwą opieką otaczał małżeństwa i rodziny. Dbał o dobre przygotowanie młodych do wspólnej drogi w małżeństwie; dzieci uczył szacunku do rodziców, przypominał o miłości.
        Szczególną troską otaczał ludzi starych i chorych. Przybywał do nich z Najświętszym Sakramentem. Dbał o to, by umierający pojednali się z Bogiem przed ostatnią drogą.
Nawet w więzieniu był blisko swoich parafian:

        Wstrząśnięty do głębi Twoim nieszczęściem chciałem i ja być przy Twoim łożu boleści przyjacielem. Na horyzoncie Twojego młodego życia pojawił się krzyż. Miał go i nasz Mistrz i nas, prędzej czy później nie ominie droga krzyżowa. Ta świadomość jest wielką dźwignią w cierpieniu, bo się nie patrzy oczyma wiary jako na środek uświęcenia i osobistej zasługi. (…) przesyłam modlitewnik poezji religijnej może w wolnych chwilach podda ci niejedną pogodną myśl od Boga, który niech sprawi, aby Twój krzyż stał się lżejszym – pisał w liście do parafianina, który uległ poważnemu wypadkowi.
        Wielki autorytet ks. Władysława Findysza, jakim cieszył się u swoich parafian, jego nieugięta postawa w obronie wiary były solą w oku ówczesnych władz. Szukano byle jakiego pretekstu, aby go zneutralizować, skompromitować, załamać, a jak trzeba to nawet unicestwić.
         Ks. A. Bieszczad, ówczesny wikary w Nowym Żmigrodzie, tak wspomina wizytę oficerów UB:

        Tego dnia, wracając z odpustu ze Starego Żmigrodu, zostałem zatrzymany przez UB. Jeden z oficerów pokazał mi nakaz rewizji mieszkania ks. proboszcza. Gdy odpowiedziałem, że nie mam kluczy, oficer UB triumfalnie wyciągnął z kieszeni klucze ks. Findysza i powiedział: “Ale ja mam i ksiądz będzie mi świadkiem”. Gdy sprzeciwiłem się, przystawił mi pistolet do skroni. Usłyszałem: “My wiemy, co z takimi robić, co nie chcą słuchać władzy ludowej”. Rewizję przeprowadzono.
Wyrok sądu skazywał ks. Findysza na pięć lat więzienia za zmuszanie do praktyk religijnych.
        Gdy w Krakowie wziąłem taksówkę i pojechaliśmy pod więzienie na Montelupich, okazało się, że ks. Findysza musieliśmy z taksówkarzem wynieść na rękach do samochodu, bo o własnych siłach nie mógł wyjść. To były kości obleczone w skórę. Przywiozłem księdza do parafii w Nowym Żmigrodzie. Po uspokojeniu psychicznym i wypoczynku, ks. proboszcza zaprowadziliśmy w najbliższą niedzielę do kościoła parafialnego.

/Ks. A. Bieszczad/             

Spotkanie z parafianami miało dramatyczny przebieg. Nagle ujrzeli przed sobą cień, człowieka skurczonego, wychudzonego, którego jedynie twarz, pełne dobroci spojrzenie przypominały ks. Findysza. Płakali wszyscy, ogarnięci żalem, oburzeni, ale też wdzięczni Bogu, że ich pasterz znów jest wśród swoich w domu

        Ks. Władysław Findysz żył jeszcze kilkanaście tygodni, podtrzymywany lekami, otoczony troskliwą opieką bliskich i modlitwą parafian. Zmarł 21 sierpnia 1964 roku. Grób ks. proboszcza znajduje się na cmentarzu parafialnym w Nowym Żmigrodzie. Obecnie jest on już błogosławionym.

W/w informacje przedrukowano z broszury prezentującej krótki rys
biograficzny W. Findysza i wspomnienia parafian o nim.